• Klejenie żylaków – nowość w skutecznym leczeniu niewydolności żylnej!

    Klejenie żylaków – nowość w skutecznym leczeniu niewydolności żylnej!

    • Dodano: 01 LUT 17

    Dynamiczny wzrost małoinwazyjnych zabiegów, jaki można obserwować w medycynie w ciągu ostatnich kilkunastu lat nie ominął także leczenia żylaków. Stosowana od 1905 r.  technika chirurgicznego usuwania niewydolnej żyły odpiszczelowej z powodzeniem jest  zastępowana przez metody endowaskularne (wewnątrznaczyniowe), które minimalizują uraz tkankowy, oszczędzając ból, długą rekonwalescencję, nieestetyczne blizny oraz ryzyko powikłań. Najnowocześniejszym osiągnięciem ostatnich  kilku lat jest bez wątpienia leczenie żylaków za pomocą kleju tkankowego (cyjanoakrylu), o czym rozmawiamy z ekspertem, prof. dr hab. n. med. Markiem Maruszyńskim, współpracującym m. in. z Centrum Kompresjoterapii Thuasne.

    Jakie żylaki kwalifikuje się do leczenia zabiegowego?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Leczenie zabiegowe, czyli interwencyjne bądź instrumentalne, zależy w istocie od zaawansowania choroby, od tego czy jest powikłana, czy wystąpiły już zmiany nieodwracalne oraz od tego, czy w subiektywnej ocenie chorego jest to coś negatywnego i wiąże się wyłącznie z kosmetyką. Małe, siatkowate żylaki i pajączki (C1 – wg sześciostopniowej skali zaawansowania przewlekłej niewydolności żylnej CEAP) wymagają zupełnie innego postępowania. Kiedy natomiast pojawiają się dolegliwości bólowe i jest niewydolny cały główny pień układu powierzchownego kończyny dolnej, przechodzimy do następnej grupy wskazań – C2. Wówczas żylaki są kwalifikowane do postępowania ze wskazań medycznych i w zależności od stopnia rozwoju choroby, jej zaawansowania i możliwości finansowych chorego oferuje się kilka metod – od bardziej traumatyzujących do mniej inwazyjnych, o równie wysokiej skuteczności, ale „szybszych“, przeprowadzonych w trybie ambulatoryjnym lub co najwyżej w trybie jednodniowym.

    Jest ich kilka, od operacji klasycznych nazywanych strippingiem, czyli  trwałym usunięciem żył, poprzez nowoczesne metody endowaskularne ich zamykania. Mogą one być termiczne, do zamknięcia wykorzystujące energię fizyczną, czego przykładem jest energia laserowa, energię pary wodnej, fali wysokiej częstotliwości radiowej oraz energię łączoną – mechaniczną i chemiczną – w metodzie drażnienia żyły. Jest także znana od 300 lat skleroterapia, aktualnie w formie „spienionego roztworu“.

    Teraz dołącza nowy system zamykania niewydolnych żył z użyciem specjalnego kleju tkankowego, w ostatnich latach przez chirurgów naczyniowych uznany za metodę rewolucyjną. Jaka jest w kilku słowach jej geneza i co ją wyróżnia od wspomnianych metod?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Kleje tkankowe zrewolucjonizowały medycynę w latach 60. i 70. Używane były wtedy do klejenia narządów miąższowych tj. wątroba, nerka, trzustka, śledziona, stosowano je także do uszczelniania  zszywanych naczyń oraz w transplantologii. Zwykle stosuje się klej cyjanoakrylowy monomer N-butylocyjanoakrylu o bardzo silnych właściwościach adhezyjnych. To właśnie dzięki nim oraz elastyczności i bakteriostatyczności jest on od lat najczęściej stosowanym w chirurgii klejem tkankowym. Dziś, oprócz embolizacji naczyniaków, podaje się go np. donaczyniowo w tamowaniu krwawień  z przewodu pokarmowego. Niewątpliwie zaskoczeniem jest fakt, że pierwsza praca opisująca podanie kleju do tętnic i żył, w której stwierdzono całkowite ich zamknięcie pochodzi z Chin i powstała w 2006 r. Pierwsze badania kliniczne przeprowadzono natomiast dopiero w 2011 r. w Stanach Zjednoczonych, dwa lata później wykonując na Florydzie pierwsze zamknięcie niewydolnej żyły odpiszczelowej u człowieka i rewolucjonizując tym samym sposób postępowania leczniczego. Nowa era leczenia chorób żylnych nie nastąpiłaby jednak bez użycia aparatu ultrasonograficznego. Bez obrazowania USG układu żylnego nie ma możliwości leczenia chorób układu żylnego w ogóle, a żylaków szczególnie.

    Czy wprowadzenie kleju wewnątrznaczyniowo jest bezpieczne i nie wiąże się z powikłaniami?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Nie ma żadnego skutecznego działania medycznego, które nie jest obciążone powikłaniami. Natomiast jeśli metoda została uznana przez The Food and Drug Administration (FDA) w USA, uzyskując certyfikaty europejskie potwierdzone klinicznymi badaniami randomizowanymi to świadczy, że jej bezpieczeństwo jest bardzo wysokie i niejednokrotnie przewyższa metody termiczne. Duże znaczenie ma również to, że kleje tkankowe w zamykaniu niewydolnych żył (od ponad 40 lat stosowane u człowieka) mają mniej ograniczeń niż inne techniki, ponieważ mogą być wykorzystane w sytuacjach medycznie trudnych. Mowa o obrzękach limfatycznych, otyłości oraz o chorych, którzy cierpią z powodu niedokrwienia kończyn i owrzodzeń żylnych, a u których inne metody byłyby względnie bądź nawet bezwzględnie niewskazane.

    Jak w skrócie wygląda zabieg klejenia żył?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Zabieg wykonywany jest pod kontrolą USG, a klej jest podawany do obwodowej żyły odpiszczelowej przez cewnik wprowadzony do końcowego odcinka ujścia żyły odpiszczelowej. Od momentu jego cofnięcia rozpoczyna się kontrolowane dozowanie stałej dawki kleju podczas wysuwania cewnika, a kilkusekundowy ucisk sondy pozwala na trwałe sklejenie żyły. Zabieg jest bezbolesny i nie wiąże się z bólem pooperacyjnym występującym na przykład po oparzeniach chemicznych bądź termicznych. Nie wymaga w związku z tym znieczulenia, a dla komfortu podaje się miejscowo minimalne znieczulenie w momencie wkłucia w żyłę niewielkiej kaniuli. Czas trwania zabiegu nie przekracza godziny – chory „przychodzi i wychodzi“, rekonwalescencja jest bardzo krótka i nie zaburza trybu codziennego dnia.

    Kto może zostać zakwalifikowany do leczenia żylaków tą metodą?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Praktycznie każdy, u którego żylak kwalifikuje się do leczenia instrumentalnego od grupy C2 do C6.

    Jak ocenia Pan skuteczność klejenia żylaków w odniesieniu do innych, małoinwazyjnych metod leczenia niewydolnych żył? Czy istnieje ryzyko nawrotu schorzenia?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Skuteczność jest porównywalna ze wszystkimi dotychczas stosowanymi metodami, zarówno z laserem jak i z falami wysokiej częstotliwości radiowej. Jeśli żyła zostanie usunięta, to na pewno nie powróci. Jeśli natomiast zostaje zamknięta, to rekanalizacja jest możliwa, ale ryzyko jest kilkuprocentowe. Proszę zwrócić uwagę, że istnieją pewne sytuacje, w których w następstwie postępu choroby uwidaczniają się pnie, jakie w  momencie operacji były nieczynne bądź niewidoczne, na przykład żyła odpiszczelowa dodatkowa na przodzie uda. Nie da się bowiem wykluczyć sytuacji, w których żylaki związane są z dorzeczami zupełnie innych żył niż ta, która była operowana.

    Dziś niezmiernie ważnym atutem operacyjnego leczenia jest jego efekt kosmetyczny. Jakie ryzyko blizn pozostawia po sobie klejenie wewnątrznaczyniowe?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Mikroinwazyjność tej metody jest równoznaczna z brakiem blizn oraz powikłań związanych z tumescencją, czyli  nasiękowym znieczuleniem miejscowym, koniecznym we wszystkich metodach termicznych. Klejenie jest także wolne od poablacyjnego zapalenia termalnie zniszczonej żyły odpiszczelowej (EHIT). Poza tym metoda nie wymaga zastosowania dodatkowej kompresjoterapii, chory jest całkowicie sprawny i może po zabiegu np. prowadzić samochód.

    Brak odzieży uciskowej jest niewątpliwie jednym z atutów tego zabiegu. Czy są jakieś wyjątki?

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński: Czasami po zastosowaniu pończochy uciskowej odczuwany jest większy komfort podczas chodzenia. Wydaje się to jednak bardziej subiektywne odczucie niż medyczna reguła. Nie ma żadnych fizycznych wskazań, żeby po klejeniu żylaków chodzić w pończochach. Proszę zwrócić uwagę, że  pacjenci poddawani tym operacjom w śródziemnomorskim klimacie w ogóle nie słyszeli o kompresjoterapii po zabiegu. Z oczywistych względów nikt tego tam nie praktykuje.

    Prof. dr hab. n. med. Marek Maruszyński, nauczyciel akademicki specjalista chirurgii ogólnej, onkologicznej i naczyniowej. Znacząca część naukowej i zawodowej aktywności Profesora jest związana z flebologią – interdyscyplinarnym działem  medycyny zajmującym się chorobami układu żylnego. Był Prezesem Polskiego Towarzystwa Flebologicznego i jest jego HonorowyCzłonkiem. Przez ponad 20 lat kierował Klinikami Chirurgicznymi w Wojskowym Instytucie Medycznym („Szpitalu na Szaserów”), a  ostatnio Kliniką Chirurgii Naczyniowej i Endowaskularnej. Wychowawca kilku pokoleń chirurgów. Autor licznych publikacji naukowych, wystąpień zjazdowych, wykładów oraz wywiadów.

x
Potrzebujesz więcej
informacji?
Oddzwonię do Ciebie!


* Twój numer telefonu nie będzie wykorzystany w celach marketingowych
lub przekazany dalej. Wyłącznie oddzwaniamy na podany numer telefonu.
Zostaw numer
oddzwonimy!
Rejestracja
Wyślij zapytanie
na interesujący Cię temat...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Centrum Kompresjoterapii, ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. nr 18 02-366 Warszawa w celach marketingowych oraz dla prawidłowej realizacji usługi "umów wizytę".